Kosmetyki i ich sekrety

Doskonale wiemy, że wszystko, co stworzył Bóg, jest dla nas wszechstronnym błogosławieństwem. Ale, kiedy ludzie zamykają się w laboratoriach, wszystko może się zdarzyć. Pewne używane przez ciebie kosmetyki mogą udaremniać starania, które, czytając tę książkę, podejmujesz w kierunku przyjęcia nowego, zdrowszego poglądu na piękno. Niektóre preparaty mogą być szkodliwe dla ciebie i twego ciała, ponieważ zaprzeczają głębokiej miłości Boga, jaką żywi dla ciebie takiej, jaką jesteś.
Sekrety kryją się w łazience. Każdego dnia korzystasz z wielu preparatów, które mogą wywoływać takie dolegliwości, jak rak piersi, bezpłodność, zakłócenia hormonalne, i wiele innych. Ich skład tworzą odpady rzeźnicze i związki chemiczne, które znajdują się również w oleju silnikowym, paście do polerowania metalu i środkach do czyszczenia muszli klozetowej. Ty zaś wydajesz na te preparaty fortunę.
Zdziwiona? Zapewne stwierdzisz z przekonaniem: „wszystkie preparaty, które kupuję, pochodzą z miejscowej apteki lub domu towarowego. Są bezpieczne. Produkują je znane firmy kosmetyczne”.
Zastanów się zanim użyjesz swojego kremu do rąk. Odkryję przed tobą sekrety piękna i urody, których strzegą koncerny kosmetyczne.
Zacznijmy od testu. Co wspólnego mają ze sobą wymienione poniżej surowce?

Żółwi olej
Kurzy zarodek
Końska krew
Świńska skóra
Ludzkie łożysko
Świński móżdżek
Krowi płyn owodniowy

Według FDA (Food and Drug Administration, Agencja d/s Żywności i Leków), są to surowce wchodzące w skład niektórych preparatów kosmetycznych: „Producent kosmetyków może w zasadzie wykorzystać jakikolwiek surowiec przy produkcji kosmetyków i wprowadzić je na rynek bez powiadamiania o tym FDA” – stwierdza Agencja.
Czy wiesz, co kryje twoja kosmetyczka i gablotki w łazience?

TAJEMNICE DZIAŁALNOŚCI FDA

FDA nie kontroluje przemysłu kosmetycznego w sposób, w jaki moglibyśmy się tego spodziewać. Koncerny produkujące kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne nie muszą udowadniać, że ich produkt jest bezpieczny przed wprowadzeniem go na rynek. Nie muszą mieć pozwolenia na wykorzystywanie w produkcji kosmetyków świńskiego móżdżku i sprzedaż ich, jako nowej, cudownej kuracji opóźniającej efekty starzenia, eliminującej cellulit czy ujędrniającej biust. Co więcej, zgodnie z prawem, koncerny nie muszą nawet mówić ci prawdy. FDA zezwala również, aby „reklamy kosmetyków, nawet te uważane za »reklamiarstwo«, bez poparcia naukowego miały rację bytu”.
Sprawa jest tym poważniejsza, że konsumenci, dzięki oszustwom i kłamstwom kupują produkty, które mogą okazać się nieskuteczne. Co więcej, sprzedaje się nam produkty, które z założenia należą do odpadów przemysłowych. Co gorsza, niektóre spośród nich mogą być szkodliwe dla zdrowia. A oto ostateczny fakt podważający ufność w bezpieczeństwo stosowanych przez nas preparatów: zaledwie 11 procent składników zawartych w kosmetykach zostało uznanych przez przemysł kosmetyczny za bezpieczne.

Zaledwie 11 procent składników zawartych w kosmetykach zostało uznanych przez przemysł kosmetyczny za bezpieczne.

Reasumując stanowisko przemysłu kosmetycznego: koncerny kosmetyczne mogą umieścić w składzie swoich produktów niemal każdą substancję, posługiwać się fałszywą reklamą i sprzedawać swoje produkty za wyśrubowane ceny. A wszystko to zgodnie z prawem.
Jakie ryzyko niesie ze sobą używanie kremu do twarzy o obniżonej zawartości potencjalnych toksyn? Ryzyko jest zapewne niewielkie. Ale używamy nie tylko kremu do twarzy, prawda? W naszym użyciu są również mleczko kosmetyczne, toniki, kremy, płyny przeciwzmarszczkowe, preparaty z filtrem UV, balsamy do ciała, dezodoranty, pianka do włosów, żel do włosów czy błyszczyk do ust. Wymienione kosmetyki pielęgnacyjne poprzedzają użycie kosmetyków kolorowych! Niewielka ilość składnika o wątpliwych właściwościach nie będzie jeszcze katastrofą, ale codziennie używamy więcej niż jednego preparatu kosmetycznego. Campain for Safe Cosmetics (Kampania na rzecz bezpiecznych kosmetyków) łagodnie wypowiada się na temat zaistniałej sytuacji słowami:

Zawiązki chemiczne zawarte w jednym produkcie z pewnością nie będą szkodliwe. Niestety, codziennie narażeni jesteśmy na działanie związków chemicznych pochodzących z wielu różnych źródeł, łącznie z kosmetykami pielęgnacyjnymi i kolorowymi. Mikrodermabrazja Poznań Niektóre z tych chemikaliów mogą być przyczyną nowotworów, wad wrodzonych i innych problemów zdrowotnych, których ryzyko wystąpienia ciągle wzrasta. Niektóre związki chemiczne wchodzące w skład różnych kosmetyków – m.in. ftalany, akrylamid, formaldehyd czy tlenek etylenu – zostały uznane przez EPA (The Environmental Protection Agency, Agencja Ochrony Środowiska) i stan Kalifornia za związki rakotwórcze lub reprodukcyjne. Prawo federalne zezwala, by przemysł kosmetyczny, obracający miliardami dolarów, umieszczał w produktach pielęgnacyjnych nieograniczoną ilość związków chemicznych bez konieczności przeprowadzania badań, ostrzegania o ewentualnych skutkach ubocznych czy wyszczególniania ich na etykiecie opakowania.

Czy ciągłe narażenie na działanie różnych związków chemicznych może być przyczyną nękających nas problemów zdrowotnych? Czy bezwiednie narażone jesteśmy na wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi czy inne choroby?

Od lat pogłębiają się problemy zdrowotne kobiet związane z zachorowalnością na raka piersi, włókniaki, endometriozę, poronienie czy bezpłodność. Zaznacza się również wzrost ryzyka z wystąpieniem, zwłaszcza wśród kobiet, bólów włóknisto-mięśniowych, zespołu przewlekłego zmęczenia czy niedoczynności tarczycy. Badania wykazały, że u ludzi narażonych na działanie związków chemicznych występujących w naszym środowisku, takich jak pestycydy, herbicydów, insektycydy czy odpady przemysłowe, mogą wystąpić wymienione dokrewne zaburzenia zdrowotne.

Według FDA, w Stanach Zjednoczonych w produkcji kosmetyków zabrania się wykorzystywania ośmiu składników. W Unii Europejskiej zakaz dotyczy ponad tysiąca. Ekspert z dziedziny przemysłu Kathryn Higgins zauważa, iż „będziemy musiały dowiedzieć się, jaki wpływ na nasze zdrowie mają zawarte w kosmetykach i środkach czyszczących składniki, ponieważ nie możemy spodziewać się, że przemysł kosmetyczny i agencje rządowe zrobią to za nas”.

NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ

Przyjrzyjmy się bliżej kilku związkom chemicznym występującym w kosmetykach, uważanym za niebezpieczne dla zdrowia. Kiedy je poznasz, będziesz mogła świadomie weryfikować skład wybieranych przez siebie kosmetyków pod kątem obecności tychże szkodliwych substancji.

Paraben (para-hydroksybenzoesan)
Parabeny, konserwanty występujące w niemal wszystkich kosmetykach, wywołują raka piersi. Obecność parabenów stwierdzono w guzach piersi ze zmianami nowotworowymi. Niejasnym pozostaje, czy parabeny jedynie gromadzą się w guzach, czy istotnie wpływają na ich wzrost.
Na tle burzliwych debat traktujących o tym, czy parabeny są bezpieczne, czy też nie, jedno jest pewne: paraben, który jest produktem ubocznym ropy naftowej, gromadzi się w tkankach. W przeciągu kilku następnych lat z pewnością pojawi się mnóstwo raportów ujawniających wyniki badań nad tym zagadnieniem, niemniej, do tego czasu najlepiej zupełnie ograniczyć kontakt z parabenami.
Aby przekonać się o wszechobecności parabenów, powinnaś dokładnie sprawdzić swoje kosmetyki. Jeśli znajdziesz jakikolwiek składnik kończący się słowem paraben, oznacza to, że jesteś narażona na szkodliwe działanie tego związku. W swojej łazience znalazłam aż jedenaście produktów zawierających parabeny. Na ironię zakrawa fakt, że, gdy kończyłam badać swe piersi, co czynię regularnie raz w miesiącu, wychodziłam spod prysznica i aplikowałam sobie balsam do ciała, który potencjalnie podnosił u mnie ryzyko zachorowania na raka piersi.

Na ironię zakrawa fakt, że, gdy kończyłam badać swe piersi, co czynię regularnie raz w miesiącu, wychodziłam spod prysznica i aplikowałam sobie balsam do ciała, który potencjalnie podnosił u mnie ryzyko zachorowania na raka piersi.

Pamiętaj, że parabeny są nieodzownym składnikiem prawie każdego kosmetyku pielęgnacyjnego: ponad 13 tys. produktów, zarejestrowanych w FDA, zawiera parabeny. Badania przeprowadzone na 215 kosmetykach dowiodły, że aż 99 procent preparatów stosowanych na skórę zawiera parabeny.
Parabeny to substancje tanie. Dzięki nim kosmetyki są niedrogie i wolne od namnażania się bakterii. Przedłużają trwałość kosmetyku, co obniża koszty produkcji zadawalając i producentów, i konsumentów. Na rynku dostępne są inne konserwanty – pochodzenia roślinnego, niestety są one zbyt drogie dla producentów, a ich wykorzystanie spowodowałoby znaczny wzrost ceny produktu, zawężając grono potencjalnych odbiorców.
Gdyby producenci tak po prostu mogli zastąpić parabeny innymi substancjami konserwującymi, zapewne uczyniliby to. Jeden z wtajemniczonych przedsiębiorców powiedział mi jednak, że nie można zamienić jednego konserwantu innym. Zamiana komponentu wpływa na każdy aspekt produktu, łącznie z barwą i zapachem. Gdyby dowiedziono, że parabeny są niebezpieczne dla zdrowia, producenci ponieśliby olbrzymią klęskę. Trzeba by było przeformułować skład niemal każdego produktu kosmetycznego dostępnego w sprzedaży, a zabieg ten pochłonąłby olbrzymie środki finansowe. W następnym rozdziale pokażę ci kilka błyskotliwych sposobów na zminimalizowanie ryzyka wynikającego z kontaktu z parabenami.

DEA
Według The National Toxicology Program (Krajowy Program Toksykologiczny) istnieje związek między składnikiem kosmetycznym DEA (i jemu pokrewnym) aktualnie wykorzystywanym a nowotworem wykrywanym u zwierząt poddawanych badaniom w laboratoriach. DEA to dietanoloamina. Spokrewnionym mu związkiem chemicznym jest TEA (trójetanolamina).

FTALANY
Badania naukowe przeprowadzone na Harwardzie udowodniły szkodliwy wpływ ftalanów na męskie nasienie. Skutkiem tego może być wzrost bezpłodności wśród mężczyzn i zahamowanie przyrostu naturalnego. Etykietki umieszczone na zabawkach dziecięcych zapewniają, że produkty te są „wolne od ftalanów”. Obawa przed szkodliwym działaniem ftalanów była wystarczająco uzasadniona, by skłonić producentów do wykluczenia tego związku w produkcji zabawek, z którymi dzieci mają nieustanny kontakt przez dotyk bądź żucie. Niemniej, przemysł kosmetyczny nadal wykorzystuje ftalany w produktach codziennie używanych przez dorosłych, zwłaszcza kobiety w wieku rozrodczym. Co więcej, CDC (Centers for Disease Control) donosi o faktycznym wzroście poziomu ftalanów w moczu kobiet będących w wieku rozrodczym.
Ftalany zawierają dibutyloftalan (DBP), dimetyloftalan (DMP) i dietyloftalan (DEP). Toksyny te mogą występować w perfumach, w przypadku których nie ma konieczności umieszczania dokładnej informacji o komponentach tworzących ich skład, dlatego na próżno szukać ich wśród składników wymienionych na etykiecie kosmetyku. Aby zdobyć taką wiedzę należy odwołać się bezpośrednio do producenta lub sprawdzić w bazie danych Campaign for Safe Cosmetics (Kampania na rzecz Bezpiecznych Kosmetyków). W rozdziale Przewodnik po źródłach znajdziesz adres strony internetowej z ową bazą danych.


Leave a Reply